23 lipca 2019

Strona główna Publicystyka Cepeliada, czyli z pamiętnika ciągle młodej opozycjonistki…

Cepeliada, czyli z pamiętnika ciągle młodej opozycjonistki…

0
Cepeliada, czyli z pamiętnika ciągle młodej opozycjonistki…

Propozycja wyjazdu do Kłobucka, aby „przywitać” prezydenta dopadła mnie w końcowym stadium przeziębienia. Nic to, Anka! Decyzja: jutro „jadymy”- to tylko 20 km od naszej Częstochowy. Skrzykuję ludzi. Trochę kicha. Niedziela rozleniwia.

Nie ważne ile osób pojedzie – ważne jest, żeby tam BYĆ … Remanent – które gadżety zabrać. Flagi, plakaty, transparent, konstytucja… I tu wylazło całe nasze nieobycie w takich sytuacjach. „Uliczne” gadżety okazały się nieprzydatne i wręcz zakazane w przypadku „powitania” oficjela w zamkniętym pomieszczeniu. Rewizja na bramkach przed salą gimnastyczną szkoły podstawowej, w której miał wystąpić prezydent, była nader dokładna. Czegoś podobnego doświadczam tylko na lotniskach.

Flagi też nie przeszły bo mają kije, kolega nawet nie próbował dyskutować o jego transparencie. Na sali tłumów nie było. Za to sporo oficjeli, ościennych wodzów, harcerzy, strażaków, a do tego orkiestra, chór, tancerze i wszechobecni ochroniarze….

Propaganda sukcesu i obiecanki

Podczas przemówień – szczególnie „szanownego gościa” miałam ochotę wyjść. Apoteoza „wyimaginowanej wspólnoty, z której dla nas niewiele wynika”. Dziesiątki obiecanek. Słowem koncert życzeń, a głupiemu radość.

Nie mniej niż 10 ochroniarzy SOP plus oficjele – oto prezydencki konwój. Podstępnie przedarłam się w pobliże taśmy odgradzającej publiczność od gości. Zakrywszy przypinkę KONSTYTUCJA, wydałam z siebie słowa, z których dwa były haniebne – „Panie prezydencie, czy można zapytać?” Spojrzał w moją stronę i widocznie uznał, że nie jestem ani zagrożeniem ani kimś godnym i … cisza. Wrednie zmieniłam ton na bardziej proszący -„Panie prezydencie, czy można zapytać? Mam dwa pytania”. Tym razem uznał, że może podejść bliżej. Zobaczył jak przesuwam szalik odsłaniając przypinkę KONSTYTUCJA, a obok logo WOŚP I i „I love KOD”. W tym samym czasie zadawałam pytanie o to dlaczego, szczególnie jako prawnik, nie szanuje Konstytucji. Ma wyćwiczone odpowiedzi, bo zaprzeczył mojej tezie i zapewniał o miłości do wymienionego dokumentu. Zapytałam, czy wierzy w to, co mówi. Ależ oczywiście! Zaparłam się piętami o serce a torebką o babsztyla, który chciał mi przerwać i wciągnęłam go w dyskusję – pytałam o ułaskawienie kolegów, skrócenie kadencji sędziów SN, art 183 itd. Oczywiście z Konstytucją w dłoni. Gość spurpurowiał. Zepsułam mu zabawę. Powtarzał na okrągło, że wszystko jest zgodne prawem.

Zapytałam za czyje pieniądze ta heca i ile jeszcze nakradnie PiS. Na więcej pytań nie miałam czasu, bo mi zwiał.

Igrzyska za pieniadze obywateli

Władza robi sobie igrzyska i dobrze się bawi. Chcąc utrzymać się na szczycie i przy korycie – wydają nasze, Polaków, pieniądze z niezmierną lekkością i bez cienia wstydu i zastanowienia. Cały ten kosztowny cyrk wypełniają populistycznymi hasłami, które „ciemny lud kupuje”. A dlaczego „lud” jest ciemny? Na to pytanie trzeba by napisania całej rozprawki. Nie miejsce tu ani czas. Jedno jest pewne – duża część konsumpcyjnego społeczeństwa wyciąga łapę po ochłapy z pańskiego stołu i ma w nosie ideały i honor. Honor jest na sztandarach, a nie w sercu.

Na takie „spotkanie” z PADem nie powinien przyjść nawet pies z kulawą nogą! A wiecie kiedy były brawa? A wtedy, kiedy Duda mówił o kasie dla „zwykłych rodaków”! I to się liczy. Kasa.

Deforma szkolnictwa? Rozwalanie ekologii? Destrukcja sądownictwa? Zapaść służby zdrowia? Rozpasanie kleru? Odchodzenie od UE? A kogo to obchodzi? Zamknęli gęby ludziom, bo „dali” 500+.  Tylko uczciwa wiedza i prawidłowo zadawane pytania mogą poruszyć tępogłowych. Praca u podstaw, jak w pozytywizmie? W pewnym sensie tak. Bo czas nas goni. Więc raczej zadawajmy niewygodne pytania wyznawcom PiS i zmuszajmy ich do odpowiedzi, która będzie niewygodna. Jesteśmy potrzebni – i takie akcje jak nasza i wiele innych muszą istnieć. Wtedy nawet najbardziej zatwardziali zwolennicy PiS – być może – zastanowią się, dlaczego to robimy zamiast siedzieć w domu przed TVP i łykać propagandę sukcesu.

Tekst i zdjęcia Anna „Ani” W