Jarek i Krystyna to polska rodzina

polecamy

Autokraci i wszelkiej maści demagodzy od zarania dziejów posługują się tym samym mechanizmem: definiują wroga, wzbudzają przed nim lęk, na koniec oferują ochronę. Nic nowego nie robi od trzydziestu lat Jarosław Kaczyński.

Zawsze potrzebny jest wróg. Może być Żyd, ale z nimi coraz większy problem. Raz, że Żydów jest jak na lekarstwo (choć to wcale nie jest wielki problem, antysemityzm ma się dobrze też gdy Żydów brak), dwa, że zaraz awantura z Izraelem, a co gorsza z Ameryką się robi. Trzeba szukać gdzie indziej. Pamiętacie antyuchodźczą histerię sprzed czterech lat? Pamiętacie, że dzikie hordy miały zalać Ojczyznę, gwałcić nasze kobiety i nasze kozy, palić, rabować, burzyć kościoły i budować meczety, roznosić insekty i choroby? Nie przyszli, dzicy, brudni, brutalni. Wystarczyło, że PiS wygrał wybory.

Fala afrykańskich uchodźców jakby mniejsza w całej Europie, do Polski nie dociera wcale. Nawet w psychoprawicowym internecie mniej wstrząsających doniesień o gwałtach na Niemkach, Francuzkach czy Szwedkach. Postkomuna? Niedawno była na topie, ale wyszło na jaw, że najwięcej jej jest w najbliższym otoczeniu Kaczyńskiego. Teraz mamy nowego wroga – zdefiniował go sam prezes. To środowiska LGBT.

Rozsiewanie bzdur

„Jesteśmy za tolerancją, ale nie za afirmacją” – wołał prezes w podrzeszowskim miasteczku, gotów obronić prawdziwą polską, tradycyjną katolicką rodzinę przed tym śmiertelnym zagrożeniem, jakie niesie karta praw LGBT. „NIE seksualizacji dzieci” – rozlało się po prawicowych mediach i internetach. Szaleje Krystyna, ale i… marszałek Karczewski. Powielane są wszelkie wyssane z brudnych paluchów bzdury, wyrwane jakieś cytaty, by wzbudzić lęk i spotęgować poczucie zagrożenia. Wszystkie ręce na pokład, będziemy gryźć trawę! Grzmią biskupi i biją na alarm. I mniejsza o to, że nikt tyle nie robi dla seksualizacji dzieci, co liczni przedstawiciele KK.

Ale Jarosław Kaczyński obroni polskie dzieci i polską rodzinę. Czepialstwo o to, że sam jest kawalerem i dzieci swoich nie ma, jest nie na miejscu. To mąż stanu i ojciec narodu! Dajcie mu tylko władzę po raz kolejny. Bo jak nie, to nie tylko biada waszym dzieciom i rodzinom, które padną ofiarą wszelkiej maści zboczeńców i pedofilów. Jak ONI wrócą do rządzenia, to wam zabiorą wszystkie prezenty, które wam Jarosław dał! Za matkę narodu może robić Krystyna. Albo za ciotkę. W tradycyjnej polskiej rodzinie nie brak bowiem i ciotek, i wujów…

Międlar i Karczewski. Skrajnie nacjonalistyczny eks-ksiądz i jeden z najważniejszych polityków PiS, marszałek senatu, lekarz z zawodu. Znajdujecie to uderzające podobieństwo?

Doman Domański,

autor bloga „Domański na piątki” http://domanskinapiatki.blox.pl/2019/03/Halo-halo.html

Polub nas na Facebooku