Przedkongresowy remanent

polecamy

Na początku był KOD … Czy ktoś z nas jeszcze pamięta szaro-burą stronę KOD-u? Była taka. Sama z niej korzystałam, bo pod koniec 2015 roku FB był mi wrogiem i nigdy nie myślałam, że stanę się członkiem tej społeczności.

Pamiętam tekst Krzysztofa Łozińskiego i listę założycieli, bo wtedy jeszcze nie było to stowarzyszenie. Dlaczego piszę o tej stronie? Z czasem stawała się bardziej kolorowa i w założeniu miała pełnić nie tylko rolę strony informującej o tym, co się w KODzie dzieje w formie w formie krótkich notatek, ale miała być z wieloma zakładkami, żeby stać się żywym medium opozycyjnym. Takie miała plany Beata Kolis i gdyby je zrealizowała, pewnie dziś mielibyśmy znakomitą stronę, również z publicystyką. Wywiadami, reportażami, dokumentami. Stroną współpracującą z różnymi organizacjami będącą forum wymiany myśli i idei. W połowie grudnia 2015 roku, w rozmowie ze mną Beata stwierdziła: „Zobaczysz, że dojdziemy do momentu, kiedy piszący będą zarabiać”.

Przekaz miał być skierowany nie tylko do grup opozycyjnych, ale i do tych, niezdecydowanych. Wejście na stronę nie sprawia problemu, a przeczytanie wywiadu z autorytetami prawnymi, czy wspomnień o tych, których warto wspominać z pewnością przysporzyłoby czytelników. Z niektórych tekstów, na specjalne okazje, jakim był choćby „Dzień Europy” powstawały jednodniówki po to, by trafiały do tych, którzy nie szli w marszu, ale byli tuż obok … Tak się nie stało. Dziś na stronie głównej są „aktualności z … czerwca 2018.

Beaty już z nami nie ma, a wspomnieniem o tych planach jest archiwum, w którym można znaleźć wywiady i reportaże. Można tam też znaleźć nazwiska dziennikarzy, nie tylko tych „obywatelskich”.

Było, minęło i można powiedzieć, że „nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem”, ale ja trochę płaczę, bo został zmarnowany potencjał intelektualny, jaki wtedy miał KOD.

Obywatel

Niemal równolegle zaczynały powstawać inne „przekaźniki”, które możemy nazwać mediami społecznościowymi, a powodem ich powstawania było przekonanie, że trzeba szeroko informować i alarmować zwykłych obywateli o tym, jak szkodliwe dla praworządności są działania PiS. Jednym z takich medium był „Obywatel”. Tak opowiada o nim Natalia Jarska: „Obywatel” narodził się w mojej głowie w styczniu 2016 roku. Początkowo myślałam o nim jako o pisemku lokalnym dla Ursynowa. Powstawała ursynowska grupa lokalna KOD, w której to właśnie ogłosiłam swój pomysł; odzew był pozytywny. Wkrótce powstała redakcja i – w oczekiwaniu na rejestrację pisma – wydaliśmy „jednodniówkę”, już w lutym. Szybko okazało się, że jest zapotrzebowanie na gazetę również w innych dzielnicach; pierwsze wydania bardzo wspierał Jarek Rodzik z Mokotowa. W skład redakcji weszli – i do końca w niej pozostali – Jerzy Jarski, Małgorzata Maruszkin („zwerbowana” na jakimś posiedzeniu grupy „media”), Bożena Misiak-Sołtysik, Agata Zado-Przedpełska, Dorota Szwarcman i ja. W 2017 roku dołączyła do nas Joanna Gondowicz, która bardzo wsparła pismo edytorsko. Mieliśmy na celu rzetelnie informować, tłumaczyć, wzywać do zaangażowania w protesty. Popularyzowaliśmy także działania KOD-u.

Na łamach „Obywatela” ukazały się m.in. wywiady z Adamem Bodnarem, Mirosławem Wyrzykowskim, Andrzejem Friszke i Marcinem Matczakiem. Sama pamiętam jak rozdawaliśmy na ulicach „Obywatela” i … To nie żart… Później sprawdzaliśmy okoliczne śmietniki, upewniając się, że pismo nie było wyrzucane, ale zabrane ze sobą. To było bardzo istotne i sprawiało nam satysfakcję. Wzięte ze sobą, a jak wzięte, to i przeczytane. Największe nakłady wyniosły kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy. „Obywatel” był rozprowadzany nie tylko na terenie Warszawy, ale też i w wielu miejscach Polski, między innymi na Podlasiu. Ukazało się 11 numerów pisma. Ostatni wiosną 2018 r. Przyczyną było finansowanie. Nie pomogły zbiórki społeczne. Myślę jednak, że czas, w którym „Obywatel” się pojawiał się nie był zmarnowany. Tak jak pisałam wyżej – ludzie brali i nie wyrzucali. To się liczy…

Dekoder

Nie było to jedyne pismo KOD. Kolejnym był wrocławski „Dekoder”. Powody powstania te same. Dotrzeć do ludzi spoza kręgu opozycji. Mimo, że powstał jako pismo KOD, bardzo szybko tematyką nawiązaliśmy do ogólnej sytuacji politycznej, a następnie poszerzyliśmy go o ważne tematy społeczne od ochrony zdrowia, przez sprawy gospodarcze po środowisko – wspomina Maciej Pokrzywa – Ponieważ wszyscy członkowie redakcji są czynni zawodowo pracujemy głównie wieczorami i nocami. Od początku, czyli od stycznia 2016 roku ukazujemy się regularnie, w każdym miesiącu, dlatego cykl pracy mamy miesięczny. Najpierw jest spotkanie redakcji, które zazwyczaj ma jednocześnie towarzyski charakter – spotykamy się u kogoś z nas, rozmawiamy o bieżących sprawach politycznych i jednocześnie planujemy tematy do numeru. Staramy się aby dany numer miał jakiś wątek przewodni, choć nie wszystkie artykuły muszą do niego nawiązywać, wystarczy że są w tym temacie 2-3 główne artykuły numeru. Jeśli mamy okazję, to umawiamy się z kimś znanym na krótką rozmowę, czasem na żywo, czasem zdalnie, ostatnio taki mini-wywiad mieliśmy z Agnieszką Holland. Artykuły staramy się mieć oczywiście na tematy bieżące, ale ponieważ to miesięcznik to nie zawsze bierzemy na tapetę najgłośniejsze newsy, bo i tak zanim będą rozdawane na ulicach, to temat będzie już wyeksploatowany.

„Obywatel” przestał istnieć, choć szkoda. „Dekoder” istnieje dalej. Zapytałam o to Macieja Pokrzywę, a on zdradził mi tajemnicę przetrwania: Myślę, że to kwestia zgrania się i zaprzyjaźnienia w redakcji. Jasne, że były też zgrzyty, zwłaszcza na początku. Kilka osób też odeszło, ale trzon redakcji pozostał niezmienny od początku i mamy nadzieję kontynuować nasze działo jak najdłużej. Niekoniecznie tylko do pierwszej przegranej PiS.

Przegląd Demokratyczny

Oba wyżej wymienione periodyki mają podobny charakter. Informują na różne sposoby. W tym samym czasie, czyli na początku roku 2016 powstał jeszcze jeden periodyk. Dla mnie niezwykle istotny. Opiniotwórczy. Chodzi o „Przegląd Demokratyczny”. Pomysłodawczynią i realizatorką zaistnienia pisma była Elżbieta Pytlarz. Miał zarówno wersję internetową jak i papierową. Kolportowany nie tylko w kraju, ale i za granicą. Powstało 16 numerów, a każdy numer miał swój temat przewodni: 1-2. KOD i demokracja 3. Konstytucja 4-5. Dialog 6-7. Gościnność 8. Trybunał Konstytucyjny. 9. Rocznica KOD-u 10. Naród 11-12. Wszyscyśmy z PRL-u 13-14. Reformacja. 500 lat 15-16. Unia Europejska.

Zapytałam Elżbietę Pytlarz, dlaczego pismo przestało istnieć: Stowarzyszenie nigdy nie wyraziło chęci finansowania pisma, jedynie zaproponowało nam przejęcie tytułu z umową praktycznie pozbawiającą dotychczasową redakcję wpływu na dalsze istnienie lub kształt pisma. Przegląd Demokratyczny pod koniec roku 2016 zrezygnował z logo SKOD, postanawiając działać niezależnie. Dla finansowania założono zrzutkę, która pozwoliła na wydrukowanie paru numerów, następnym krokiem było założenie Fundacji, która miała przejąć pismo i legalnie je sprzedawać, ponadto czerpiąc dochód z planowanych szkoleń, wystaw i rozmaitych eventów. Niestety, z powodu różnic personalnych zarówno Fundację jak i Przegląd Demokratyczny trzeba było zamknąć w sierpniu 2017 roku.

Dziś w internecie pozostał fanpejdż, a adres jest do kupienia.

Echa Społeczne

Jest jeszcze jeden periodyk, który powstał w ramach KOD-u, a może przeciw. To stwierdzenie nieco przewrotne, ale tak było. O początkach, a raczej preludium do „Ech Społecznych”, mówi Janusz Wiertel: Już w listopadzie 2015 roku, w Toruniu zacząłem tworzyć redakcję KOD Kujawsko-Pomorskie. Udało się zaangażować od siedmiu do dziewięciu osób, łącznie z fotoreporterem, publicystami i redaktorami portalu. Redaktorzy byli dla mnie najważniejsi. To sól ziemi. Dążyłem do tego, aby każdy dzień tygodnia miał swojego wydawcę. Zadaniem wydawców było pozyskiwanie wartościowych materiałów publicystycznych, także na FB, bo tam się sporo działo, informowanie o nadchodzących wydarzeniach w regionie i w kraju (manifestacje, protesty), relacje ze spotkań w toruńskiej „Wejściówce” (to miejsce spotkań KOD-erów), z manifestacji, zarówno w Toruniu, jak i w Bydgoszczy, Grudziądzu, Świeciu, czy innych miastach Kujawsko-Pomorskiego, a także Warszawie i w kraju.

Dobrze się zapowiadało, ale zapowiedzi to nie efekt finalny. Efektem finalnym stało się powstanie „Ech Społecznych”, ale już po rozstaniu się redakcji z KODem. W stopce redakcyjnej zamieszczony jest wpis: „Ukazuje się od 1 czerwca 2016”.

Jak mówi Janusz Wiertel – redaktor naczelny „tytuł był od początku multimedialny i eksperymentalny”, bo w periodyku są nie tylko teksty, ale i materiały filmowe. „Realizowałem filmy ze spotkań z Lechem Wałęsą w Toruniu i Bydgoszczy” uzupełnia swoją wypowiedź. „Byłem współautorem wywiadu z Wałęsą w Centrum Solidarności w Gdańsku, ekskluzywnych wywiadów z Klaudią Jachirą w Toruniu i Krzysztofem Łozińskim w Bydgoszczy. Oczywiście oprócz filmów pojawiły się teksty w „Echach Społecznych”. Odpowiadała za to Agnieszka Rusocka – Malinowska. Dźwięki pojawiały się w „Radiu Opornik”, dzięki Andy Niemczukowi”.

Na moje pytanie jak to się dzieje, że „Echa Społeczne” dalej istnieją i mają się dobrze słyszę odpowiedź: Co to znaczy, że czasopismo, dziennik, radio, tv, tytuł, czy choćby biuletyn istnieje? Istnieje dopóki stoją za nim ludzie gotowi go tworzyć. Sam tytuł to nic poza tytułem. Za każdym stoi ktoś. Jak ich nazwać? Po prostu – Dziennikarz i to przez duże „D”.

Pięć mediów wywodzących się z KOD-u. Pięć, które powstały na początku naszych działań. Pięć, z których przetrwała mniej niż połowa…

Wrócę jeszcze do strony KOD-u, o jakiej marzyła Beata Kolis. Ta strona miała być tymi wszystkimi pismami na raz…

Zastanawiałam się jak skończyć ten tekst, bo opowiadanie o historii nie jest ekscytujące dla czytelnika. Brak fajerwerków, ale pointa stworzyła się sama. To słowa Janusza Wiertla. Ludzie. Ludzie gotowi coś tworzyć i zdeterminowani w tym tworzeniu. Znając kulisy tych wszystkich przedsięwzięć, dodam coś jeszcze ze swojej strony. Ważna jest współpraca i życzliwość ludzi wokół takich projektów. Ważna jest wiedza o tym, czy są efekty pracy tych, którzy w takich przedsięwzięciach biorą udział. Ważne jest profesjonalizowanie takich inicjatyw. To, co jeszcze na początku roku 2016 mogło cieszyć i zadowalać wszystkich, zarówno twórców jak i odbiorców teraz już nie wystarcza. Wszyscy chcą czegoś więcej.

Grażyna Olewniczak

Tym tekstem specjalnie napisanym na KONGRES MEDIÓW OBYWATELSKICH, który odbędzie się 16.03 w Warszawie, oddajemy wraz z autorką hołd wszystkim mediom obywatelskim powstałym na przełomie roku 2015/2016. Ogrom pracy włożonej przez nich nie zawsze przekuł się w sukces, ale samo powołanie redakcji, jej prowadzenie, oferowanie im materiałów na bardzo dobrym poziomie – to powód do dumy dla Natalii i Elżbiety oraz wszystkich Koleżanek i Kolegów, którzy jeszcze działają w mediach obywatelskich. Zapraszamy do kontaktu z naszym portalem chętnych do pracy w mediach!

Polub nas na Facebooku