Nie tacy różni w osądach

polecamy

„Bilans III RP jest bez wątpienia pozytywny. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy milczeć w sprawie wieloletnich zaniedbań albo patrzeć przez palce na dokonania polityków opozycji.” Zgoda! Ale czy to „ONI” mają teraz naprawiać demokrację czy może, jak za SOLIDARNOŚCI, my-obywatele?

Artykuł „Nie tacy pogniewani”(POLITYKA nr 10), z którego pochodzi cytat, postawił mnie na nogi. Jestem z pokolenia jak to pisze autor (Adam Zieliński) „Ojców założycieli” i oceniam obecną sytuację z perspektywy sześćdziesięcioparolatka z miejscowości pod Warszawą. Jakże ocena trzydziestoparolatka z północno-zachodniej Polski jest zbieżna z moją. Może tylko trochę lepiej zdaję sobie sprawę z tego co niesie za sobą wprowadzanie nomenklatury partyjnej do urzędów czy spółek skarbu państwa, podporządkowanie sądów czy zdominowanie mediów publicznych. Osobiście doświadczyłem skutków.

Pod całym artykułem podpisuję się w 100% czyli: „Byłoby zatem dobrze, by – równocześnie z bezwzględną obroną podstawowych zasad ustrojowych – uważniej wsłuchać się w krytyczne głosy odnośnie do systemowych niedomagań… ” sformułowanych nie tylko przez „średnio-młodsze” pokolenie. Mam jednak wątpliwości do kogo skierowane jest to oczekiwanie.

Czy to „ONI”- politycy mają szanse coś zmienić? Przecież w tym układzie jest im wygodnie. Czy nie mamy wrażenia, że my-obywatele jesteśmy jak kibice na wielkim stadionie i obserwujemy jakieś wielkie zmagania gladiatorów, mecz wolnej amerykanki. Możemy obserwować i ewentualnie pokazać kciuk w górę lub w dół ale bynajmniej nie mamy prawa wchodzić na boisko. Przecież to „ICH” mecz, „ICH” biznes. Łączą się, dzielą, tworzą koalicje i na różne sposoby starają się nas oczarować oraz uwieść. Czy „ONI” działają i rządzą w naszym imieniu czy też dla swojej kariery i dla własnego biznesu? Czy rolę posła traktują jako godne reprezentowanie swoich wyborców ciesząc się ich zaufaniem i poważaniem? Ale czy to jest demokracja?

Cieszymy się, że jesteśmy w gronie krajów demokratycznych. To może sprawdźmy co to jest demokracja. No to szybciutko: … google – wikipedia – demokracja …… i już mamy. Cytuję w dużym skrócie, ale radzę przeczytać w oryginale „DEMOKRACJA to system rządów i forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli. Obywatele sprawują rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli.”

Czy mamy odczucie, że posłowie to nasi przedstawiciele? Czy może posłowie to armia pod wodzą swojego prezes walcząca o wpływy i profity z drugą armią. I jest to co widać, jak to na wojnie, wszystkie chwyty dozwolone. Ale czy to jest demokracja?

Mieliśmy wybory samorządowe…

Wielka mobilizacja partii. Ostra rywalizacja o szczytne/populistyczne hasła i obietnice. Niektórzy mówili „Wolne wybory to święto demokracji” bo wybieramy swoich radnych, którzy w naszym imieniu będą gospodarzyć. Idę dumny, …. stawiam krzyżyk, … Jest! Wygrał „mój radny”. Tylko, że po wyborach przeszedł do konkurencyjnej partii. Czy ten radny mnie reprezentuje czy swoje interesy? Ale czy to jest demokracja? Od kogo zależny jest poseł? Czy od swoich wyborców, którzy postawili krzyżyk przy jego nazwisku, czy od szefa partii? Przepraszam, to pytania retoryczne. Ale czy to jest demokracja?

Szykujemy się do kolejnych wyborów, ważnych bo europejskich. Pamiętam jacy byliśmy szczęśliwi, gdy wyrwaliśmy się z pod wpływów cywilizacji wschodniej i przyłączyliśmy się do państw kultury europejskiej. Teraz emocjonujemy się kibicowaniem rozgrywek, jak zawiązują się koalicje, jak skaczą słupki poparcia … itd. Widoczne są też ostre targi o „biorące jedynki” czy „dwójki”. Rozdziela je naczelny dowódca. Możemy się tylko domyślać co, kto, komu obiecywał i co było kartą przetargową. Przecież to tylko biznes, a wiadomo jak ważna jest tajemnica biznesowa. Ale czy to jest demokracja?

Byłem na przedwyborczej debacie. Wśród panelistów sędzia Wojciech Hermeliński i inne znane postacie. Na sali ok. 200 osób żywo zainteresowanych demokracją parlamentarną i wyborami. Aż ktoś z sali zadał wszystkim pytanie: „Kto z Państwa zna imię i nazwisko swojego posła, który was reprezentuje w sejmie?” Cisza! Konsternacja! Nikt!

Jak możemy śledzić i rozliczyć reprezentującego nas posła, gdy nie wiemy kim on jest? Ale czy to jest demokracja? Czy warto przytaczać kolejne przykłady? Chyba nie warto. Każdy codziennie może usłyszeć w którymkolwiek serwisie informacyjnym. Czy mamy się dziwić, że młodsze pokolenie nie ma ochoty iść na wybory?

Marzenia marzyciela

A mi się marzy demokracja, ale taka prawdziwa. Taka, w której mój poseł będzie mnie i innych swoich wyborców reprezentował w sejmie. Będzie miał ze mną łatwy kontakt na co dzień a nie raz na 4 lata. Będzie słuchał naszych, czyli jego wyborców, sugestii a my będziemy mogli w prosty sposób obserwować jego działania i decyzje. Będziemy mogli oceniać te działania i rozliczać naszego posła z obietnic przedwyborczych. Chciałbym być dumny ze „swojego posła” i cieszyć się, że oddałem głos na godnego zaufania człowieka. Chciałbym móc go wspierać. Człowieku, to mrzonki!

Tak wygląda polityka na świecie. Może właśnie dlatego jest taki wysyp populizmu i prosta droga do Węgier, Turcji czy nawet Rosji. Niestety Polska teraz też idzie tą drogą. Jesteś idealistą, marzycielem.

Taką mamy ordynację wyborczą. A czyż nie byliśmy marzycielami gdy tworzyliśmy SOLIDARNOŚĆ? Wszyscy na świecie bali się, że komunizm zakończy się wielką wojną aż tu okazało się, że marzenia i mądrość idealistów były silniejsze. A ja sobie marzę, że wracając z pracy pociągiem czy tramwajem wyjmuję mój smartfon, wpisuję kod pocztowy i już mam listę posłów z mojego okręgu. Klikam na tego, który mi odpowiada, na którego głosowałem i pokazuje mi się co on ostatnio w moim imieniu dokonał. Jak głosował. Jakie jest jego stanowisko w konkretnej sprawie. Super, to „chłopie” dobrze robisz … „klik” i popieram. A ta wypowiedź jest kiepska ………. „klik”, dostajesz minus. Upsss. Od innych wyborców z naszego okręgu też dostałeś minus. „Chłopie” … popraw się. A jeszcze sobie popatrzę, który z posłów dostaje najwięcej plusów, a który najwięcej minusów. Może mógłbym jeszcze zobaczyć, który z posłów ma najwięcej fanów, a który jest otwarty na swoich wyborców i najczęściej pyta ich o opinię. Noooo …. wszystko już wiem i dojeżdżam do domu. Ot, takie marzenia marzyciela.

Szukam marzycieli

A może to nie jest trudne zbudować taką aplikację? A gdyby tak znalazło się kilku marzycieli i spróbowali taką aplikację zbudować? Moglibyśmy jako obywatele naprawiać demokrację nie oglądając się na polityków. Nie trzeba by było zmieniać ordynacji wyborczych i innych praw, które (umówmy się) są często wygodne dla polityków. Przecież ustalanie list wyborczych przez prezesa każdej partii jest dla niego fantastycznym orężem dyscyplinującym. Taka aplikacja byłaby świetnym narzędziem na naprawę naszej demokracji, na nadrobienie wieloletnich zaniedbań, o których pisze Adam Zieliński „ŁONA”

Andrzej Sławiński

Polub nas na Facebooku