Kaczexit, nie Polexit

Grafika - Max Skorwider
polecamy

Słowa mają ogromną siłę. Hannah Arend, analizując filozofię grecką wskazywała na równowagę między słowem a czynem. Warto zatem precyzyjnie wyrażać to, co słowa oznaczają.

Słowami można manipulować, w przeciwieństwie od czynów. 27 do 1 to waga głosowania, a więc czynu, w sprawie przewodnictwa Donalda Tuska nad Radą Europejską. Premier Malty spytał wtedy tylko, kto oprócz Polski jest przeciwny. Nikt nie podniósł ręki. Polak został wybrany na II kadencję przewodniczenia Radzie Europejskiej. Unijnym przywódcom zajęło to niespełna pół godziny. Waszczykowski wyszedł na (tu proszę sobie wstawić samodzielnie odpowiedni epitet), a Szydło nie wzbiła się ponad poziom depresji Żuław Wiślanych.

W kontekście Brexitu, w naszej, krajowej przestrzeni politycznej, która jednak jest peryferium polityki światowej, używa się terminu POLEXIT. Jest to nieporozumienie, mówiąc oględnie, a mówiąc wprost – manipulacja.

Właściwym słowem jest KACZEXIT. Referendum akcesyjne Polski do UE odbyło się w 2003 r. i nie zostało powtórzone, jak w Wielkiej Brytanii w 2016 r., uczciwie można więc mówić tylko o akcesji Polski do UE. Przeciwny kierunek to pobożne życzenia Kaczyńskiego, który w ewentualnym referendum mógłby ponieść zdecydowaną porażkę. Obawiam się, że analitycy-statystycy spod znaku PiS dawno by zaordynowali referendum, gdyby było inaczej…

KACZEXIT – pobożne życzenie

No to definiujemy: KACZEXIT – pobożne życzenie starego kawalera, który zwariował po wypadku smoleńskim. Objawy są megalomańskie. Główny ideolog przenosi (syndrom przeniesienia) własne mrzonki na pole dyskusji publicznej. Manipulacja polega na łączeniu słowa ważnego dla całego społeczeństwa – POLSKA, z terminem nieostrym, związanym z wyjściem z UE – EXIT. Nic bardziej mylnego.

Pobożne życzenia wielbiciela kota, są tak samo oderwane od rzeczywistości, jak mit o wybitności najgorszego ze wszystkich prezydentów RP – Lecha Kaczyńskiego. Jeden spał do południa, drugi szukał śmierci w Gruzji, a znalazł ją w Smoleńsku. To wypadek komunikacyjny, który trudno przeciwstawiać mordom w Katyniu czy strzałom w tył głowy. Wyolbrzymianie jednego przysłania obraz rzeczywistości i obniża rangę drugiego. A jednak to Kaczyński wszystko robi, aby wyprowadzić nasz kraj z Unii i to jemu należy się brzydkie słowo, nie całej Polsce.

A poza tym wspieramy nauczycieli!

Janusz Wiertel

Polub nas na Facebooku